czwartek, 27 stycznia 2011

Rozdział 1 -

Coś mignęło bardzo szybko. Koń poruszał się prawie bezszelestnie, mimo iż pędził z dużą prędkością. Jeździec trzymał się mocno w siodle, a wiatr rozwiewał jego, a właściwie jej włosy. Długie, jasne włosy. Elfka zaczęła się śmiać głośno i dalej galopowała przed siebie na swoim bułanym koniu. W końcu zatrzymała go, bo dotarła już prawie do wioski. Ta położona była głęboko w lesie, między najstarszymi drzewami i mimo, że dziewczyna się tu urodziła, musiała uważnie wyglądać znaków, które skierowałyby ją na dobrą drogę. Na szczęście nie zajęło jej to dużo czasu i chwilę później była już na miejscu. Zeskoczyła z konia i odprowadziła go na polanę-pastwisko, po czym ruszyła do swojej chatki. Była ona zbudowana z gałęzi i kości, pokryta mchem i skórami zwierząt. Właściwie bardziej przypominała namiot niż domek. Elfka odgarnęła zasłonę z liści i  weszła do środka. Dominował tu zapach lawendy. Dziewczyna uśmiechnęła się, po czym położyła się na posłaniu ze skór. Oparłszy głowę, zaczęła rozmyślać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz